Dr Hamer

W obecnie panującej medycynie choroby postrzegane są jako błędy Natury, jako załamanie się systemu immunologicznego, jako coś złego, jako coś, co próbuje zniszczyć organizm i z tego powodu musi zostać – posługując się medyczno-wojskową strategią – przy użyciu wszystkich dostępnych środków zwalczone i wytępione.
Niemiecki lekarz dr Ryke Geerd Hamer doszedł do wniosku, że nowotwory mają swoje źródło w nagłym szoku, który objawia się jako przeżycie konfliktowe.

Odkrycie to stało się bazą dla sformułowania Pięciu Biologicznych Praw Natury, z których pierwsze i najważniejsze zostało nazwane Żelazną Regułą Raka. Mówi ono, że choroba nowotworowa powstaje w momencie ciężkiego, bardzo dramatycznego, powodującego poczucie izolacji urazu, który ma charakter przeżycia konfliktowego. W wyniku tego urazu, osobnik znajduje się w izolacji – tzn. nie może on albo nie chce dzielić się z nikim swoimi przeżyciami i tłumi je w sobie. Jest to cios, który spada na człowieka nieoczekiwanie i rozgrywa się na trzech płaszczyznach jednocześnie: w psychice ( duszy ), w mózgu i w określonym narządzie.

I to jest nowe rozumienie medycyny, gdzie organizm traktowany jest całościowo jako jedność psychiki, mózgu i organów.
Psychika rozumiana jest jako zespół wszystkich funkcji dotyczących zachowania się i przeżywania konfliktów.
Mózg, jako komputer sterujący funkcjami zachowania się i przeżywania konfliktów.
Organy, jako miejsce ukazywania się wszystkich tych wydarzeń. Za sformułowanie i ogłoszenie tej teorii, dr Hamer został wyklęty przez medyczne autorytety i poddany bezprecedensowym represjom – przebywał w więzieniu i został pozbawiony prawa wykonywania zawodu.

Dr Hamer urodził się 17 maja w 1935 roku na Wyspach Fryzyjskich w północnych Niemczech. Egzamin maturalny zdał w wieku 18 lat i rozpoczął studia początkowo medyczne, a później teologiczne na Uniwersytecie w Tubingen, gdzie poznał również swoją przyszłą małżonkę, Sigrid Oldenburg, studentkę medycyny. W wieku 20 lat zdał egzamin lekarski, w rok później ożenił się i również tam zdał, w wieku 22 lat, egzamin teologiczny. W wieku 24 lat Ryke Geerd Hamer złożył w Marburgu państwowy egzamin lekarski. Dwa lata później, po odbyciu stażu uzyskał aprobację lekarską i tytuł doktorski.

Jest autorem licznych wynalazków z dziedziny techniki medycznej, co świadczy o wielkim talencie i jego szerokich zainteresowaniach. Do jego osiągnięć należą między innymi: specjalny skalpel Hamera dla chirurgii plastycznej, który jest dwudziestokrotnie bardziej ostry od żyletki, specjalna piła do przecinania kości, również z przeznaczeniem dla chirurgii plastycznej, leżanka do masażu, dopasowująca się do konturów ciała czy aparat do diagnostyki osocza.
W 1976 roku rodzina Hamerów podjęła decyzję przeniesienia się do Włoch. Dr Hamer chciał tam prowadzić w ubogich dzielnicach Rzymu bezpłatną praktykę lekarską dla najuboższych. Zabezpieczeniem finansowym miały być dochody z wynalazków, które zostały opatentowane. Wszystko jednak potoczyło się inaczej. W 1978 roku na Korsyce, w napadzie furii, włoski książę z Savoyen śmiertelnie postrzelił Dirka – syna doktora Hamera. Po 19 operacjach, przy których asystował dr Hamer, chłopiec zmarł. Był to potworny cios.
Krótko po śmierci syna, dr Hamer zachorował na raka jądra. Przyszło mu wtedy do głowy, że istnieje związek pomiędzy śmiercią syna, a jego chorobą. Postanowił więc sprawdzić, czy inni ludzie dotknięci nowotworami, również na krótko przed chorobą doznali silnego urazu.
Kiedy w 1976 rok został naczelnym lekarzem w Klinice Onkologicznej w Monachium, pracował z pacjentami chorymi na raka, więc zaczął z nimi rozmawiać. Chciał się dowiedzieć czy jego pacjenci, pacjenci z rakiem, również doświadczyli jakiejś emocjonalnej traumy zanim dostali raka. I szybko przekonał się, że u każdego pacjenta na krótko przed diagnozą nowotworu miało miejsce przeżycie, które wywołało szok.
Jednak to nie tłumaczy dlaczego pacjenci dr Hamera łącznie z nim samym dostali ten konkretny typ raka.
Dlaczego rak jądra? Dlaczego rak piersi? Dlaczego rak jelita grubego? Dlaczego rak płuc? Dr Hamer postanowił dowiedzieć się tego i wpadł na genialny pomysł. Opierając się na założeniu, że wszystkie procesy w naszym organizmie kontrolowane są przez mózg, uzyskał zdjęcia tomografii komputerowej (TK) mózgu wszystkich swoich pacjentów chorych na raka. Po porównaniu tych zdjęć z dokumentacją medyczną pacjentów i ich osobistą historią, zwrócił szczególną uwagę na przyczyny emocjonalnej traumy pacjentów. I oto co odkrył.
Otóż odkrył, że każdy rak ma swój obszar w mózgu, skąd jest kontrolowany. A każdy rak jest związany z bardziej specyficznym rodzajem szoku konfliktowego, który koreluje psychologicznie i biologicznie z tym samym obszarem mózgu, który kontroluje raka.
Innymi słowy dr Hamer znalazł wyraźny związek między konkretnym konfliktem, który to konflikt zamanifestował się na płaszczyźnie narządu jako rak i kontrolowany jest przez konkretne miejsce w mózgu.
Odkrył na przykład, że rak płuc jest zawsze kontrolowany przez konkretne miejsce w pniu mózgu, który jest najstarszą częścią mózgu i że rak płuc zawsze jest związany z konfliktem „strachu przed śmiercią”.
Gruczoły mleczne w piersi czy inaczej rak gruczołów mlecznych jest kontrolowany przez bardzo konkretne miejsce w tzw. móżdżku, które położone jest tuż obok pnia mózgu i że rak gruczołów mlecznych zawsze jest spowodowany konfliktem „ troski” o bliskich, więc niepokojem i niespodziewaną troską dotyczącą kogoś ukochanego.
Natomiast rak przewodów mlecznych zawsze kontrolowany jest przez określone miejsce w tzw. korze mózgowej i jest spowodowany konfliktem „rozłąki”.
Zwierzęta doświadczają tego samego konfliktu realnie, na przykład, gdy są rozłączone z partnerem, z potomstwem, gdy są atakowane przez przeciwnika, kiedy stracą gniazdo lub terytorium, kiedy cierpią z powodu głodu lub strachu przed śmiercią.
Lecz my ludzie posiadamy umiejętność abstrakcyjnego sposobu myślenia, więc przeżywamy te konflikty w przenośni. I tak: doznajemy więc konfliktu, na przykład konfliktu „rewirowego”, kiedy tracimy dom czy miejsce pracy. Doznajemy konfliktu ataku”, kiedy jesteśmy zaatakowani fizycznie, słownie czy gdy coś interpretujemy jako atak. Przeżywamy konflikt „wygłodzenia”, gdy nie wiemy jak zapewnić sobie byt i doznajemy konfliktu „strachu przed śmiercią” i to bardzo często – to jest przykład w wyniku szoku wywołanego groźną diagnozą.
Dr Hamer postanowił przedstawić swoje odkrycia kolegom. W efekcie postawiono go przed następującym wyborem: albo zostanie zwolniony ze stanowiska albo zapomni o głoszonych przez siebie herezjach.
To był początek drogi, którą kroczy do dziś.
Sam zrezygnował z posady. Zanim jednak to uczynił, zdążył zebrać sporą dokumentację. Prowadząc nadal swoje badania, do 1986 roku zgromadził 22 tysiące przypadków potwierdzających jego teorię. Tak zaczęła się droga przez mękę doktora Hamera.
[divider]
Zanim jednak przejdziemy do jego dalszych losów, przyjrzyjmy się ponownie teorii, którą jej twórca nazwał Germańska Nową Medycyną i która burzy wszystko, co współczesnym lekarzom wiadomo na temat procesów chorobotwórczych. Jednocześnie oznacza nadzieję dla tych, którzy już ją stracili, gdyż zakłada, że choroba nie musi prowadzić do śmierci, a jej przebieg jest przewidywalny, dzięki czemu dotknięty nią człowiek zyskuje znacznie lepsze rozeznanie w zatrważających zmianach , które zachodzą w jego organizmie.
Do tej pory chorobę traktowano jako błąd Natury. Do takich błędów zaliczano również osłabienie systemu immunologicznego. Dr hamer doszedł do wniosku, że nowotwory mają swoje źródło w nagłym szoku, który objawia się jako przeżycie konfliktowe. Nazwał je na pamiątkę swego tragicznie zmarłego syna zespołem Dirka Hamera ( HDS – Dirk Hamer Syndrom ).
DHS pozostawia ślady zarówno w psychice, jak i w organizmie, zaś w mózgu człowieka dotkniętego nieszczęściem powstaje tzw. ognisko Hamera, które wygląda jak tarcza strzelecka – jeden punkt otoczony coraz większymi kręgami. Widać to wyraźnie na zdjęciach tomograficznych. Potem w zależności gdzie się ono zlokalizowało, następuje „wybór” narządu, który zostanie zaatakowany chorobą.
Inaczej mówiąc, ponieważ konkretny ośrodek w mózgu zawiaduje odpowiadającymi mu narządami, w jednym z nich rozpoczyna się proces chorobowy, który może prowadzić do zmian nowotworowych.
DHS dotyczy wszystkich istot żywych.
Szokowe doznania są na przykład również udziałem zwierząt i w każdym przypadku mogą stać się przyczyną raka. Dlatego hipoteza głoszona przez medycynę obowiązującą, że do takiej choroby prowadzą długotrwałe stresy i trudności życiowe jest – zdaniem doktora Hamera – nie do przyjęcia.
Szok mogą spowodować różne okoliczności. Ponieważ jesteśmy jednostkami niepowtarzalnymi, każdy to samo wydarzenie odbiera inaczej. To, co dla jednej osoby nie będzie stanowić większego problemu, dla innej osoby może okazać się tragedią.
Takie przeżycie tylko wtedy stanie się przyczyną raka, gdy wywoła konflikt prowadzący do DHS. Proces ten zachodzi na poziomie podświadomości i od niej zależy czy konkretna sytuacja zostanie zakwalifikowana jako silny uraz czy nie. Dlatego też Germańska Nowa Medycyna kładzie tak duży nacisk na rozmowę z pacjentami. Jedynie on bowiem wie, co wydarzyło się w jego życiu i co miało takie znaczenie, że wywołało chorobę.
Wyjątkowość Germańskiej Nowej Medycyny polega na tym, że to pacjent sam decyduje o postępowaniu lekarza wobec jego organizmu. Pacjent nie ”jest leczony”, lecz działa sam. Stosunek pacjent – lekarz zostaje tu gruntownie zrewidowany i na nowo zdefiniowany. Lekarz, wysoko wykwalifikowany specjalista będzie musiał w przyszłości wykazać się wszechstronną wiedzą ogólną, jak również powinien posiadać kwalifikacje ”kryminologa” w zakresie leczenia ludzi, a także dar zdrowego rozsądku .Lekarz ten będzie służył choremu fachową radą jak przyjaciel. Terapia przyszłości tylko marginalnie będzie stosować leki. Większość czasu zostanie poświęcona wyjaśnieniu w zrozumiały dla pacjenta sposób istoty biologicznego konfliktu i wynikającej z niego tzw. „choroby”. Lekarz – przyjaciel pomoże rozwiązać konflikt i uniknąć następnej takiej sytuacji. Powinien być skromnym i mądrym człowiekiem, okazującym nie tylko chorym serce lecz również legitymującym się wszechstronną wiedzą. I dalej, lekarz musi się wczuć w ten krótki moment życia pacjenta i przeżyć go razem z nim. To niezmiernie ważne, aby mógł wyobrazić sobie całą sytuację i wyłom, jaki poczyniła w psychice. Warunkiem tego jest dokładna znajomość życia pacjenta,
jego doświadczeń, poglądów, życia rodzinnego, wierzeń religijnych itp. Oczywiście ten obraz zupełnie nie odpowiada obecnym wyobrażeniom na temat dobrego lekarza.
Po śmierci syna dr Hamer i jego rodzina są nieustannie nękani przez adwokatów, agentów, detektywów i innych wysłanników Domu Savoyen.
Przez kilka następnych lat dr Hamer próbuje wielokrotnie stworzyć szpital albo zakład leczniczy o podobnym charakterze, aby móc zastosować swoje odkrycia dla dobra cierpiących pacjentów. Jego próby zostają jednak zablokowane przez ukartowane akcje jego przeciwników.
W 1985 roku umiera żona doktora Hamera, w wyniku ogromnego żalu po stracie syna i w następstwie nieustannego terroru ze strony rodziny od Savoyen.
Punkt kulminacyjny nagonki na doktora Hamera następuje w 1986 roku, kiedy zostaje wszczęte przez Izbę Lekarską w Koblencji postępowanie, mające na celu odebranie doktorowi Hamerowi prawa wykonywania zawodu z powodu „nie wyrzeczenia się Żelaznych Reguł Raka” i „nienawrócenie się na zasady medycyny akademickiej”, co też zostaje postanowione. Wyrok ten, obłożony dodatkowo zakazem odwoływania się, zostaje ponownie orzeczony w 1990 roku po jedynym posiedzeniu sądu.
Od 1986 roku dr Hamer zostaje więc pozbawiony możliwości choćby rozmowy z pacjentami. Przewodniczący zespołu sędziowskiego Sądu Krajowego w Kolonii poradził mu, żeby się przekwalifikował ( w wieku 51 lat ) i poszukał sobie zawodu, który nie ma nic wspólnego z medycyną. Zakazano również doktorowi Hamerowi prowadzenie jakiejkolwiek działalności naukowej.
Nie posiadając wystarczających środków finansowych, bez sekretariatu, nie mówiąc o innych współpracownikach, dr Hamer musiał do swojej pracy badawczej sam żmudnie zbierać materiał naukowy, np. prosząc kolegów o wypożyczenie tomografów komputerowych. W obliczu tych trudności jest więc zrozumiałe, że niektóre przypadki chorobowe nie zostały przebadane tak wszechstronnie, jak dr Hamer uważał za celowe i potrzebne. Gdyby posiadał wtedy klinikę i pewne minimum środków, to zaszedłby o wiele dalej….
Zaistnienie choroby w danym narządzie jest zjawiskiem stosunkowo złożonym. Aby je zrozumieć należy sięgnąć do dziedziny nauki zwanej embriologią, która zajmuje się wiedzą na temat listków zarodkowych. Być może jeszcze niektórzy pamiętają, że są to: endoderma, mezoderma i ektoderma. Z tych trzech listków zarodkowych w trakcie życia płodowego wykształcają się odpowiadające im organy naszego ciała.
I to prowadzi nas do Trzeciego Prawa Natury.
Endoderma buduje wszystkie organy przewodu pokarmowego, począwszy od jamy ustnej, a skończywszy na odbycie. Z endodermy wykształciły się również wątroba, trzustka, płuca, prostata oraz macica.
Z mezodermy wykształciły się nasze wewnętrzne skóry ( opłucna, otrzewna, osierdzie ) i skóra właściwa pod naskórkiem. Z mezodermy rozwinęły się także – gruczoły mleczne, jajniki, jadra, śledziona, kości, mięśnie itd.
Ektoderma odpowiedzialna jest za skórę i naskórek. Naskórek składa się z komórek nabłonkowych i w ciągu ewolucji te komórki nabłonkowe wyścielają tez jamę ustną, aż do odbytu, wszystkie kanały i przewody w naszym organizmie. Pokrywają również przewody trzustki, przewody żółciowe, błonę śluzową żołądka itd. Ektoderma odpowiedzialna jest także za narządy zmysłów, naczynia krwionośne, zewnętrzne narządy rodne, pęcherz, zęby.
Zgodnie z teorią doktora Hamera różne typy konfliktów, na jakie napotykamy w życiu, mają bardzo ścisły związek z listkami zarodkowymi, a ściślej mówiąc z narządami, które z nich powstały. Jest to bardzo ważne, gdyż ukazuje zależności umiejscowienia choroby w danym narządzie od rodzaju konfliktu z jakim przyszło człowiekowi się zmagać. Fakt ten nie dziwi jeśli weźmie się pod uwagę, że Germańska Nowa Medycyna bazuje na teorii rozwoju ewolucyjnego.
Dr Hamer dokonał klasyfikacji tych konfliktów w następujący sposób:
• narządom powstałym z endodermy zagrażają następujące typy konfliktów: strach przed śmiercią, niemożność złapania kęsa ( dotyczy to oczywiście różnych sytuacji i kęs ma tu znaczenie symboliczne, oznacza po prostu jakąś wartość ), konflikty egzystencjonalne, konflikty utraty kogoś lub czegoś, nie do opanowania ( nie do strawienia ) złość,
• narządom powstałym z mezodermy zagrażają z kolei oto typy konfliktów: uczucie zranienia, trudności w przystosowaniu, niemożność wykonywania ruchu ( również w znaczeniu symbolicznym np. poczucie spętania jakąś sytuacją ),
• narządy powstałe z ektodermy narażone są na zaburzenia w przypadku tzw. stanu ograniczenia, kłopotów postrzegania zmysłowego oraz trudności w kontaktach z innymi.
A więc życie postawi nas np. w sytuacji, gdy czujemy się przez kogoś bardzo zranieni, można spodziewać się zmian w narządach, za które odpowiedzialna jest mezoderma, zatem: układ kostny, serce, naczynia krwionośne, krew, limfa, śledziona, nerki, gruczoły wydzielania wewnętrznego.
I kolejna bardzo ważna kwestia, wynikająca z tej klasyfikacji. Jeśli zachorowania uporządkuje się według przynależności do poszczególnych listków zarodowych, to ukaże się ich biologiczny sens. I to w pewnym momencie stało się dla doktora Hamera jasne, że tzw. „choroby” nie są błędami Natury, które należy zwalczać. Wręcz przeciwnie każde zachorowanie rozwija się według określonego planu.
Opierając się na embriologii, dr Hamer przeprowadził dowód naukowy, że wszyscy urodziliśmy się ze zdolnością samoleczenia swoich „chorób”, że samo leczenie raka i wszystkich innych zachorowań jest nieodłączną zdolnością nas wszystkich.
Oznacza to, że nie musimy się już dłużej bać „chorób”, że nie musimy panikować, kiedy dostaniemy raka.
Należy jeszcze raz podkreślić, że zgodnie z teorią doktora Hamera do choroby nowotworowej dochodzi tylko wtedy, gdy psychika przeżyła jednorazowy silny wstrząs zwany przez niego konfliktem biologicznym, który powoduje wystąpienie DHS.
Właśnie dlatego np. sytuacja ograniczenia dla jednej osoby okaże się konfliktowa, a dla innej niekoniecznie. Wszystko tu zależy od złożoności psychiki człowieka, generalnie zaś punkt widzenia doktora Hamera ukazuje głębokie powiązanie pomiędzy konfliktami rozumianymi jako uraz psychiczny, ośrodkami w mózgu i odpowiadającymi im narządami.
I dochodzimy do Czwartego Prawa Natury.
Bardzo ważna w całym procesie chorobowym – zdaniem niemieckiego lekarza – jest rola mikroorganizmów, takich jak bakterie, wirusy czy grzyby.
Ta część teorii dla współczesnej medycyny jest chyba najbardziej obrazoburcza, gdyż podważa całą dotychczasową wiedzę na temat roli tzw. chorobotwórczych mikroorganizmów w procesie powrotu do zdrowia. Dr Hamer przypisuje im zupełnie odmienną rolę, niż zwykło się uważać. Jego zdaniem nie stanowią one przyczyny żadnej choroby, a wręcz przeciwnie wspomagają organizm w jej usuwaniu.
Zgodnie z powszechnie obowiązującym w tej dziedzinie poglądem Natura produkuje grzyby, bakterie i wirusy na nasze utrapienie. Ponieważ powodują one powstawanie różnorodnych chorób, w takim ujęciu Natura to ślepa siła działająca na swą własną niekorzyść.
Germańska Nowa Medycyna ujmuje rzecz inaczej. Zgodnie z nią mikroorganizmy pojawiają się dopiero w drugiej fazie, a więc w zdrowieniu. Nie mogą być zatem przyczyną choroby. Zarówno przed samą chorobą, jak i potem ( po zakończeniu zdrowienia ) przybierają one formę nieaktywną i w niczym nie szkodzą organizmowi.
Każdy rodzaj drobnoustrojów ma swoje specyficzne zadania. Grzyby i mykobakterie to śmieciarze – zajmują się sprzątaniem. W przypadku nowotworów powodują ich serowacenie. Po zakończeniu swojej pracy przechodzą znowu w formę nieaktywną. Również bakterie pracują jako śmieciarze, z tym, że ich zadaniem jest również odbudowa. Zarówno usuwają guzy, jak i rekonstruują ubytki powstałe na skutek martwicy.
Wirusy odpowiedzialne są za odbudowę. Na początku ich działanie doprowadza do powstania obrzęków i zapchania różnych naczyń oraz dróg ( np. żółciowych ). Proces ten może odbywać się również bez udziału wirusów, ale znacznie przyspieszają one powrót do zdrowia.
Wszystkie mikroorganizmy pracują na naszą korzyść, a nie przeciwnie – mówi dr Hamer. Na przykład żółtaczka to efekt zamknięcia pewnej części kanalików żółciowych na skutek obrzęku. To nie choroba lecz objaw powrotu do zdrowia po doznanym urazie, choćby ataku złości jako reakcji na coś ważnego dla konkretnego człowieka. Jeśli brakuje mikroorganizmów, przebieg powrotu procesu do zdrowia zostaje zakłócony. Na przykład zamiast wyrzucenia martwej lub chorej części narządu, następuje jej otorbienie. Znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby usunięcie martwej substancji. W efekcie w obecności wirusów cały proces przebiega szybciej. To nie one odpowiadają za zapalenie wątroby. Posługuje się nimi nasz organizm, aby proces przebiegał optymalnie.
Powiedzmy wprost, że gdyby przyjąć ów punkt widzenia, należałoby dojść do wniosku, że współczesna medycyna zajmuje się głównie zakłócaniem procesu zdrowienia. Zazwyczaj pacjent zgłasza się do lekarza w drugiej fazie procesu, to znaczy, gdy ma gorączkę, czuje się osłabiony, wyczerpany, odczuwa jakiejś symptomy ( stan zapalny, owrzodzenie, ból itp. ). Pierwsza faza najczęściej zostaje przeoczona. Chory ma wtedy zimne stopy i dłonie, czuje się pobudzony, występują kłopoty ze snem. Lekarz reaguje dopiero w drugiej fazie i podaje antybiotyki lub inne środki chemiczne, których celem jest zabicie mikroorganizmów. Gdy uzna, że przyczyną choroby są wirusy, również przepisuje antybiotyki, choć wiadomo, że bynajmniej one nie zabijają wirusów. Powiada się również, że podawane są osłonowo. Tymczasem chodzi tu raczej o to – jak szydzi dr Hamer – by osłonić interesy koncernów farmaceutycznych, które z choroby pacjenta czerpią ogromne zyski. A tak naprawdę nikt nie jest zainteresowany pełnym wyleczeniem z wyjątkiem samego pacjenta i to też nie zawsze.
Oczywiście nie wolno tego wszystkiego uogólniać. Wśród lekarzy znajdują się i tacy, którzy są oddani swemu zawodowi i którym oczywiście zależy na wyleczeniu pacjenta. Niestety, dogmaty obecnej wiedzy medycznej zbyt często im to uniemożliwiają.
Medycyna akademicka zawsze tępiła, tępi i nadal będzie tępić takich odszczepieńców jak dr Hamer, którzy twierdzą, że Natura nie jest głupia, a choroby to „sensowny, biologiczny, specjalny program”, który uruchamia się w szczególnych okolicznościach. To po prostu swoiste prawo, które umożliwia nam zrozumienie połączenia z całym otaczającym nas Kosmosem.
Natura nie jest zlepkiem nie powiązanych ze sobą procesów powodujących negatywne skutki. Tu nie ma wypadków przy pracy. Każde zjawisko ma swój sens. Natura nigdy się nie myli, nie tworzy niczego co jest niepotrzebne. Chorobę można porównać do naturalnego procesu, w którym człowiek zmuszany jest do rozwiązania konfliktu. Gdy mu się to uda – ma szansę wyzdrowieć, a mówienie o samych chorobach nie ma większego sensu, powinniśmy mówić raczej o symptomach. W dodatku biorąc pod uwagę dwufazowość przebiegu procesu, od razu widać, że współczesna medycyna każdą z faz traktuje oddzielnie, jako odrębną jednostkę chorobową.
Dr Hamer za swe odkrycia zapłacił bardzo wysoką cenę. Świat tzw. nauki utrudnił mu życie do granic absurdu. Doszło do tego, że musiał emigrować z Niemiec, gdzie pozbawiono go prawa wykonywania zawodu i obecnie mieszka w Hiszpanii.
Gdy po próbie przedstawienia kolegom swoich odkryć odszedł z kliniki w Monachium, nadal znajdował dowody potwierdzające słuszność jego teorii. Jeszcze w 1981 roku złożył na ten temat pracę habilitacyjną w uniwersytecie w Tubingen . Została ona odrzucona w tajemniczych okolicznościach.
W Wiedniu nową teorią zainteresował się prof. Birmeyer, który postanowił ją sprawdzić w praktyce. Wykazał, że w 100% jest ona zgodna z rzeczywistością. Za to odkrycie austriacki naukowiec również drogo zapłacił. W dwa tygodnie później totalnie zdewastowano jego dom. Do dzisiaj również nie jest jasne, czy i w jakim stopniu tragiczna śmierć jego córki w1999r.( zginęła w płomieniach palącej się willi rodziny Birmayerów ) ma coś wspólnego ze sprawą Hamera.
Jeśli ktoś myślałby, że to wszystko, pozostaje w błędzie. W 1989 roku lekarze stwierdzili, że doktora Hamera należy poddać badaniu psychiatrycznemu. Gdyby bowiem okazało się, że jest wariatem, mieliby problem z głowy, a cała teoria okazałaby się jedynie dziełem niezrównoważonego psychicznie szaleńca. Badania przeprowadził belgijski psychiatra z uniwersytetu w Lovian. Jego orzeczenie brzmiało: Ryke Geerd Hamer jest zupełnie normalny i nie stwierdza się żadnych objawów choroby psychicznej, jedynie winę twórcy Germańskiej Nowej Medycyny stanowi fakt, że nie chce się wyprzeć stworzonej przez siebie Żelaznej Reguły Raka.
Pomimo to nadal nie dano za wygraną, zarzucając Hamerowi, że jest maniakiem i paranoikiem. Do dziś prokuratura niemiecka wystąpiła z 70-cioma wnioskami o przeprowadzenie badań psychiatrycznych.
Życie nie oszczędza doktora Hamera, ale są też małe sukcesy. M.in. Żelazna Reguła Raka została potwierdzona na przykładzie 27 pacjentów badanych przez niezależnych lekarzy. Podczas konferencji w Burgau w obecności 30 innych lekarzy potwierdzono sens Germańskiej Nowej Medycyny. W Dusseldorfie szef kliniki dziecięcej sam zbadał 24 pacjentów chorych na nowotwory stwierdzając, że w każdym przypadku zostały potwierdzone prawa sformułowane przez Germańska Nową Medycynę, oceniając ją bardzo wysoko. W efekcie rok później nieroztropny profesor, który ośmielił się wypowiedzieć w tak drażliwej dla establishmentu medycznego sprawie, został pozbawiony prawa wykonywania swego zawodu i usunięto go z kliniki.
W międzyczasie wyrokiem sądu w Monachium, uniwersytet w Tubingen, gdzie praca doktora Hamera przeleżała 13 lat, został zobligowany do wdrożenia procedury habilitacyjnej. W reakcji na ten werdykt władze uczelni oznajmiły, że w związku z przedawnieniem całej sprawy nie mogą podjąć jej rozpatrzenia. W takiej sytuacji dr Hamer napisał swoją pracę na nowo. Jednakże w dniu, w którym miała się odbyć rozprawa mająca na celu jej zweryfikowanie, nie wpuszczono go na salę, a jeden z ekspertów musiał nagle gdzieś „wyjechać”. W rezultacie wszystko odłożono na później, które nigdy nie nastąpiło.
Lekarze, którzy odważnie potraktowali Germańską Nową Medycynę, byli nieustannie szykanowani, a wszystko co wiąże się z teorię Hamera, świat medycyny akademickiej zawzięcie niszczy.
Aby ukoronować swoje zwycięstwo, czy raczej złamać człowieka, który tak bardzo psuje szyki dochodowemu interesowi farmaceutów i lekarzy, Hamera w końcu aresztowano i dziewięć miesięcy spędził w wiezieniu. Wytoczony mu proces i wyrok niezależni obserwatorzy ocenili jako zwykłą farsę. Nie zmienia to faktu, że po wyjściu na wolność dr Hamer nie miał już prawa wykonywania zawodu, co praktycznie skazało go na wygnanie. Osiedlił się w Hiszpanii, gdzie mieszka do tej pory jako wygnaniec bez środków do życia. Tam zresztą prześladowcy w dalszym ciągu nie dają mu spokoju i ciągle musi się liczyć z aresztowaniem.
W 1998 roku weryfikacji Germańskiej Nowej Medycyny podjął się też słowacki uniwersytet w Trnawie. Po raz pierwszy doszło do tego na wyższej uczelni. Rezultat: zarówno rektor jak i onkolog oraz psychiatra z uniwersytetu podpisali się pod dokumentem stwierdzającym, że prawa sformułowane przez tę teorię odpowiadają rzeczywistości.
Doprawdy wierzyć się nie chce, ile może wycierpieć człowiek głoszący nowe teorie, a przede wszystkim stanowiący zagrożenie dla tak zwanej „prawdziwej nauki”. Nie chodzi tu przy tym li tylko o tzw. twardogłowie medycznych głów. Przez takich ludzi jak doktor Hamer, zakłócone zostały bowiem interesy koncernów farmaceutycznych.
Alternatywne metody leczenia w naszych czasach zwalczane są na wielu frontach. Walka na tym polu trwa nieustannie, a medycyna akademicka dba o interesy swoich sponsorów, tym samym pielęgnuje „swoje” choroby, bo wiadomo, że lekarze zwłaszcza na Zachodzie ze swoich związków z koncernami farmaceutycznymi czerpią ogromne zyski. Chodzi zresztą nie tylko o zyski, lecz również o konserwatyzm poznawczy zwalczający zaciekle wszystko, co jest niezgodne z uznawanymi poglądami.
Tymczasem zmiany w sposobie myślenia prowokują sami pacjenci, którzy często po wypróbowaniu wszelkich leków dochodzą do wniosku, że specyfiki te nie tylko im nie pomagają lecz wręcz przeciwnie – powodują nowe, dalsze niedomagania. Ci, których organizm wyniszczyła już dostatecznie farmakologia, szukają nowych dróg zwracając się do zielarzy, healerów i innych naturalnych terapeutów. Kolejne metody alternatywne wprawdzie powoli i z oporami, w końcu jednak są akceptowane przez służbę zdrowia. Na razie jest to jeszcze służba choroby.
Przykładem mogą tu być akupunktura, masaż czy ziołolecznictwo.
Germańska Nowa Medycyna to teoria naukowa, kompletna i pozbawiona domysłów, a przy tym udokumentowana w taki sposób, że wiele koncepcji medycznych uznanych za ogólnie obowiązujące nie może się pochwalić podobną ilością przebadanych przypadków. W badaniach medycznych dominuje bowiem fetysz statystyki. Wystarczy przebadać kilkaset osób, policzyć wszystko jak trzeba, podsumować, ocenić i splendory sypią się jak z rękawa. Bardzo rzadko zbiera się materiały latami, badając tysiące pacjentów, jak to uczynił doktor Hamer.
Medycyna akademicka nie dysponuje przy tym wiedzą, którą można zweryfikować na każdym, dowolnym przypadku chorobowym. Dla Germańskie Nowej Medycyny stanowi to kryterium podstawowe.
Należy mieć nadzieję, że teoria doktora Hamera będzie kiedyś wykładana na uniwersyteckich katedrach, tak jak inne, których wiele – jak czas pokazał – bynajmniej nie służyło i nie służy chorym ludziom. Być może również w przyszłości lekarz, który wykryje chorobę nowotworową w organizmie pacjenta nie powie: zostało panu/pani parę miesięcy życia, medycyna jest bezradna, lecz podtrzyma go na duchu, wyjaśni co się z nim dzieje i zapewni, że jeśli tylko uda się rozwiązać konflikt, wszystko skończy się dobrze. Bo prawie wszyscy, z wyjątkiem naprawdę niewielu przypadków, są w stanie w takiej sytuacji przeżyć, pod warunkiem, że zmobilizują siły i sami rozpoczną pracę nad swym wyzdrowieniem.

Źródło: http://5prawnatury.pl/